niedziela, 17 czerwca 2018

Fabryka Aparatury Elektromedycznej - Rewizyta

Prawdopodobnie ostatnia wizyta w tym miejscu.



Planowałem w nieco późniejszym terminie udostępnić ten album ale postanowiłem zrobić to wcześniej. Dlaczego? Ano dlatego że miejsce zaczyna znikać z powierzchni ziemi...



Czasu na obejście było bardzo mało więc trzeba było się streszczać.






Jak wspomniałem na początku, miejsce zaczyna znikać z powierzchni ziemi czyli zostaje wyburzane...


















wtorek, 5 czerwca 2018

Młyn Żytni firmy Schneider & Zimmer






Kompleks młyna powstał w 1900 r. według projektów firmy Gebrüder Seck z Drezna. Utrzymany jest w stylu uproszczonego historyzmu w przemysłowym wydaniu. Najpoważniejsze inwestycje budowlane to budowa nowych silosów zbożowych w latach 1904 i 1917, które uczyniły z młynów jedno z największych tego typu przedsiębiorstw dawnej prowincji poznańskiej. Zakład został unieruchomiony w 2005 r. Początki błyskotliwej kariery przemysłowej firmy (...) sięgają 1872 r. kiedy to uruchomiono pierwszy w mieście młyn parowy. Zakład o dobowej zdolności przemiału 5 ton zboża funkcjonował do 1877 r. – wtedy to strawił go pierwszy pożar. Został jednak odbudowany i działał do 1882 r., kiedy ponownie spłonął. W 1894 r. doszło do przekształcenia rodzinnego interesu w spółkę braci Ernsta i Hermanna S. oraz Ernsta Z., która z czasem stała się jednym z najpotężniejszych przedsiębiorstw młynarskich w Wielkim Księstwie Poznańskim.






Wraz z utworzeniem spółki przystąpiono do rozbudowy i modernizacji zakładu, zakończonej w 1895 r. wzrostem możliwości przemiału do 20 ton. W młynie mielono zarówno pszenicę, jak i żyto, ale wkrótce możliwości produkcyjne okazały się zbyt małe i właściciele zaczęli myśleć o następnej rozbudowie przedsiębiorstwa. W 1899 r. postanowiono o dywersyfikacji produkcji, a mianowicie przestawieniu zakładu przy ob. ul. Różanej na przemiał pszenicy, zaś do przemiału żyta zdecydowano się wybudować nowy kompleks przemysłowy. W tym samym roku drezdeńska firma Mühlenbauanstalt Gebrüder Seck A.G. przygotowała projekty nowego zakładu wraz z wyposażeniem i na wiosnę 1900 r. przystąpiono do budowy. Uruchomiony w końcu 1900 r. młyn żytni dysponował zdolnością przemiału 120 ton na dobę, co postawiło go w gronie dwóch największych młynów przemysłowych w prowincji poznańskiej (drugi znajdował się w Bydgoszczy). Kompleks składał się z silosu na żyto (2000 ton), magazynu mąki, budynku kotłowni parowej i maszynowni oraz właściwego, kilkukondygnacyjnego budynku młyna. Kotłownia o powierzchni ok. 250 m2 mieściła wodnorurkowy kocioł parowy z przegrzewaczem pary, a spaliny uchodziły kominem przemysłowym o wysokości 50 m.




Z kolei w hali siłowni (maszynowni), liczącej 360 m2 powierzchni, ustawiono olbrzymią sprzężoną maszynę parową o mocy 500 KM, wprawiającą w ruch dwa centralne wały transmisji pasowej oraz niewielkie dynamo produkujące energię elektryczną do oświetlenia zakładu i do napędu urządzeń przeładunkowych oraz silosów. Właściwy budynek młyna liczył 65 m długości oraz 16 względnie 20 m szerokości, mieszcząc wewnątrz pięć poziomów. Wykorzystując dotychczasowe doświadczenia z pożarów w młynach, aranżacja wnętrz w zakładzie została tak zorganizowana, aby uniemożliwić przenoszenie się ognia. Dlatego też pomieszczenia oczyszczania ziarna, mielenia oraz składowania mąki odseparowano od siebie ognioodpornymi murami z podwójnymi, również ognioodpornymi drzwiami. Przemyślano każdy szczegół, o czym świadczył też system przeciwpożarowy na przechodzących z pomieszczenia do pomieszczenia rurach i podajnikach ślimakowych, wyposażonych w zasuwy pożarowe, zawieszone na cienkich sznurach, które w wyniku przepalenia uwalniały automatycznie zasuwy, blokujące możliwość przenoszenia się ognia kanałami.




Proces produkcji mąki został całkowicie zautomatyzowany, począwszy od wyjścia zboża z silosu, przez jego precyzyjne oczyszczenie, następnie przemiał i w końcu pakowanie do worków, które prowadziły dwie mechaniczne pakowarki o wydajności 150 worków w ciągu godziny. Stąd worki z mąką opuszczały budynek młyna i za pomocą estakady transportowej wyjeżdżały do wagonu na bocznicy kolejowej. Dzięki mechanizacji pakowania i estakadzie w ciągu godziny można było załadować cztery wagony (po uruchomieniu średnio w ciągu dnia młyn opuszczało 30 wagonów). Lata do wybuchu I wojny światowej cechowały się dobrą koniunkturą zbożową, a co za tym idzie, wzmożonym popytem na mąkę. Dlatego już w 1904 r. przeprowadzono pierwszą poważną rozbudowę młyna żytniego. Zbudowano wówczas drugi silos, tym razem o pojemności 5000 ton, wykonany w konstrukcji żelbetowej i oblicowany cegłą. Natomiast w wyniku modernizacji w 1909 r. zdolność produkcyjna wzrosła ze 120 do 180 ton mąki dziennie. Unowocześniono wówczas także wyposażenie maszynowni i kotłowni parowej. Nowa maszyna parowa miała moc dwukrotnie większą od poprzedniej (1000 KM), a jej waga sięgnęła ok. 140 ton.






W budynku kotłowni zaś uruchomiono dodatkowo dwa nowoczesne kotły parowe (o łącznej powierzchni ogrzewalnej 560 m2) z gąsienicowymi rusztami, które posiadały zmechanizowany system nawęglania palenisk (bez obsługi ludzkiej). W wyposażeniu mechanicznym zakładu nastąpiły również zmiany, pozwalające przystosować go do zwiększonej produkcji. Po modernizacji, w 1913 r., w młynie i elewatorach zbożowych w ruchu znajdowało się łącznie: 1,1 km lin transmisyjnych, 3,9 km pasów transmisyjnych, 480 m wałów transmisyjnych, 500 sztuk kół transmisji pasowej, 975 m ślimaków transportowych, 100 m taśmy transportowej dla worków z mąką, 100 m taśmy transportowej dla worków z ziarnem, 1 wagonowa winda przetokowa, a w 1200 łożyskach transmitowana była moc rzędu 1000 KM. W czasie II wojny światowej młynem zarządzał dr Martin Schneider, pełniący zarazem funkcję burmistrza. W czasie walk o miasto w 1945 r. zakład został unieruchomiony na pięć dni, ale ponownie podjął pracę już 5 lutego. W 1946 r. przejął go Związek Spółdzielni Spożywców „Społem”, a dwa lata później znalazł się w strukturach Polskich Zakładów Zbożowych. W 1950 r. rozpoczęto kompleksową elektryfikację zakładu, sfinalizowaną w 1955 r. W jej następstwie zlikwidowano olbrzymią, największą w mieście maszynę parową.





Utrzymano jednak komin i wyposażenie kotłowni parowej, co było niezbędne w procesie suszenia ziarna. Kolejna poważniejsza modernizacja młyna nastąpiła dopiero z końcem lat 80. XX w. W latach 90. rozbiórce uległ jeden z dwóch najwyższych w mieście kominów (młyn i Akwawit), a w 2001 r. zakład został przejęty przez Młyny Soufflet Polska Sp. z o.o. Przemiał zboża w obiekcie, częściowo jeszcze przy użyciu oryginalnego wyposażenia technicznego z 1900 r. i późniejszych modyfikacji, prowadzony był do czerwca 2005 r. Po unieruchomieniu kompleks został w dniu 22 maja 2006 r. wpisany do rejestru zabytków i wkrótce kupiony przez firmę Plaza Centers N.V. z myślą o realizacji w obiektach galerii handlowo-rozrywkowej.







Do tej inwestycji już nie doszło i w efekcie jeden z dwóch największych młynów przemysłowych dawnej prowincji poznańskiej pozostaje do dziś nieużytkowany. Źródło tekstu: Zabytki Miasta


niedziela, 25 marca 2018

Skazany za...

Takie miejsca maja swój specyficzny klimat, dawny zakład karny w szczególności. Po przekroczeniu głównej bramy wychodzimy na "spacerniak"-miejsce w którym osadzeni mogli rozprostować kości przez 30 minut. Spacerniak podzielony był na dwie części oddzielone siatką. Każdy ich ruch obserwowany był czujnie przez strażnika z bronią. Więźniowie mogli brać kąpiel raz w tygodniu, do "łazienki" wchodziło nawet 50 osób.


Cele podzielone były bardzo rożnie, był cele dla agresywnych, palących i nie. Skazani mieli do dyspozycji świetlice, w której mogli robić coś pożytecznego, na jednym zdjęć widać tą właśnie pracę, malowidła na ścianach zarówno korytarza jak i świetlicy wykonane zostały własnie przez nich. Na każdym piętrze znajdowała się tzw "stróżówka", miejsce z którego jeden strażnik w nocy kontrolował to co się dzieje. Wszystkie cele były jednocześnie zamykane, dzięki temu strażnik nie musiał obawiać się buntu ze strony osadzonych.

Apropos buntu, przy głównej bramie na drzewie zobaczyć można drut kolczasty, było to zabezpieczenie po buncie jednego ze skazanych po tym jak dostał się po drabince na komin i przez tydzień nastręczał strażnikom problemów, buntując się zapewne wiele nie zdziałał...


w tle komin na który dostał się jeden ze skazanych


Zdarzały się tu rożne wyroki, od kilkunastu po 25 lat pozbawienia wolności

Można powiedzieć że był to taki polski Alcatraz, choć nikomu nie udało się z niego uciec. W jednej celi o wielkości kilku metrów mogło znajdować się nawet do 20 osób, raz w miesiącu za dobre sprawowanie mieli również możliwość "widzeń"



Osadzeni byli tu również więźniowie polityczni, m.in. Władysław Gomułka a także mąż Marii Konopnickiej mieli "przyjemność" gościć w murach tego więzienia. Nie ma co ukrywać że było to więzienie, uznawane za jedno najcięższych w Polsce. Kręcono tu m.in. komedię „Vabank” w reżyserii Juliusza Machulskiego i serial „Paradoks” z Bogusławem Lindą.

7 lat odsiadki...




W 2006 roku więzienie zostało zamknięte a sami skazani zostali przewiezieni do rożnych zakładów karnych w kraju. W 1961 roku kompleks został wpisany do rejestru zabytków województwa łódzkiego








Miejsce wystawione jest na sprzedaż. Cena? 1 000 000 zł.