niedziela, 25 marca 2018

Skazany za...

Takie miejsca maja swój specyficzny klimat, dawny zakład karny w szczególności. Po przekroczeniu głównej bramy wychodzimy na "spacerniak"-miejsce w którym osadzeni mogli rozprostować kości przez 30 minut. Spacerniak podzielony był na dwie części oddzielone siatką. Każdy ich ruch obserwowany był czujnie przez strażnika z bronią. Więźniowie mogli brać kąpiel raz w tygodniu, do "łazienki" wchodziło nawet 50 osób.


Cele podzielone były bardzo rożnie, był cele dla agresywnych, palących i nie. Skazani mieli do dyspozycji świetlice, w której mogli robić coś pożytecznego, na jednym zdjęć widać tą właśnie pracę, malowidła na ścianach zarówno korytarza jak i świetlicy wykonane zostały własnie przez nich. Na każdym piętrze znajdowała się tzw "stróżówka", miejsce z którego jeden strażnik w nocy kontrolował to co się dzieje. Wszystkie cele były jednocześnie zamykane, dzięki temu strażnik nie musiał obawiać się buntu ze strony osadzonych.

Apropos buntu, przy głównej bramie na drzewie zobaczyć można drut kolczasty, było to zabezpieczenie po buncie jednego ze skazanych po tym jak dostał się po drabince na komin i przez tydzień nastręczał strażnikom problemów, buntując się zapewne wiele nie zdziałał...


w tle komin na który dostał się jeden ze skazanych


Zdarzały się tu rożne wyroki, od kilkunastu po 25 lat pozbawienia wolności

Można powiedzieć że był to taki polski Alcatraz, choć nikomu nie udało się z niego uciec. W jednej celi o wielkości kilku metrów mogło znajdować się nawet do 20 osób, raz w miesiącu za dobre sprawowanie mieli również możliwość "widzeń"



Osadzeni byli tu również więźniowie polityczni, m.in. Władysław Gomułka a także mąż Marii Konopnickiej mieli "przyjemność" gościć w murach tego więzienia. Nie ma co ukrywać że było to więzienie, uznawane za jedno najcięższych w Polsce. Kręcono tu m.in. komedię „Vabank” w reżyserii Juliusza Machulskiego i serial „Paradoks” z Bogusławem Lindą.

7 lat odsiadki...




W 2006 roku więzienie zostało zamknięte a sami skazani zostali przewiezieni do rożnych zakładów karnych w kraju. W 1961 roku kompleks został wpisany do rejestru zabytków województwa łódzkiego








Miejsce wystawione jest na sprzedaż. Cena? 1 000 000 zł.

sobota, 24 marca 2018

Stacja Radegast

Zdjęcia wykonane przy okazji photoday


W okresie okupacji niemieckiej stacja nosiła nazwę – Stacja Przeładunkowa Getta na Radogoszczu (Verladebahnhof Getto-Radegast). Była punktem przeładunkowym żywności, opału, surowców dla ludności i zakładów pracy getta oraz wyrobów wyprodukowanych przez Żydów. Stała się również Umschlagplatzem dla ludzi wywożonych do obozów zagłady.






W październiku i listopadzie 1941 r. z rozkazu Heinricha Himmlera deportowano do Łodzi 19 954 Żydów z terenów Austrii, Czech, Luksemburga i Niemiec. W większości były to osoby starsze, wykształcone i dobrze niegdyś sytuowane. Wśród nich było mało młodzieży.






W okresie od grudnia 1941 r. do sierpnia 1942 r. w getcie umieszczono także 17 826 Żydów ze zlikwidowanych gett prowincjonalnych Kraju Warty: m.in. z Włocławka, Brzezin, Zduńskiej Woli, Łasku, Strykowa, Pabianic, Wielunia, Sieradza i innych. W tej akcji brał udział osobiście Hans Biebow – szef Gettoverwaltung (Zarządu Getta). Ludność najczęściej dzielono na dwie kategorie: A i B. Pierwszą z nich stanowili ludzie nadający się do pracy w łódzkim getcie, o pożądanych zawodach. Stąd niejednokrotnie we wspomnieniach transporty te określane były jako przyjazd rzemieślników. Niestety, ich niepracujące żony, dzieci i rodzice, będący w podeszłym wieku lub stanowiący „element nieprodukcyjny” – po otrzymaniu kategorii B były przewożone i mordowane w obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem (Kulmhof am Ner).






źródło tekstu: Muzeum Tradycji Niepodległościowych

poniedziałek, 5 marca 2018

Fabryka - Po pierwsze, nie szkodzić


Historia firmy (...) sięga czasów przed II wojną światową, kiedy, jeszcze pod inną nazwą, produkowała aparaturę medyczną m.in. dla Szpitala Wojskowego. Nazwa firmy została od tamtej pory zmieniona, lecz obszar działalności pozostał ten sam.







Mnóstwo maszyn, dokumentacji, książek a nawet kanciapa ciecia to wszystko składa się na ten obiekt. Głowna hala szeroka i pusta lecz widać że wykorzystana w dalszym ciągu jako magazyn.



Łuszcząca się farba na korytarzu dodaje klimatu temu miejscu. W warsztatach można natknąć się m.in. na lutownice, obrabiarki itp.











Piętro budynku to poszczególne działy m.in. handlowy, następne piętro to już zarząd spółki a w niektórych pomieszczenia cała masa gazety prawnej...